Z racji tego, że kwiatów od ukochanego podobno się nie suszy, bo "miłość usycha", a że szkoda mi było wyrzucać jedne z moich ulubionych kwiatów- herbaciane róże, spróbowałam je "rozmnożyć". I zamiast ususzyć miłość, chciałam żeby dała ona jakieś owoce :D Po zwiędnięciu wsadziłam różyczki w ogródku w ziemię i czekałam co się stanie. Dziś patrze, a tu obok zwiędniętych kwiatuszków pojawiają się nowe listki :) Mam nadzieję, że z biegiem czasu będą kwitły i będą piękne ;)
Zdjęcia przed i teraz :)


PS. To mój nowy adres bloga. Przeniosłam go, gdyż na tamtym portalu były ograniczone opcje.
Link do poprzedniego: TUTAJ
Przepraszam za zamieszanie :)
świetny pomysł :)
OdpowiedzUsuńjak się rozrośnie to wstaw zdjęcie ;)
Aż dziwne ze urosły.. Ale pomysł rewelacyjny ;)) A swoją drogą nie suszy się pierwszych kwiatków od ukochanego, następne już można ;D ;))
OdpowiedzUsuń